-
Chleb drożeje, rolnik zarabia mniej. Kto zabiera różnicę — i jak to odwrócić?
Jest w Polsce taki paradoks, który każdy czuje w portfelu, ale mało kto nazywa po imieniu: rolnik sprzedaje tanio, przetwórca zaciska zęby, piekarnia liczy każdy grosz, a Ty w sklepie płacisz coraz więcej. I wszyscy słyszą to samo: „tak działa rynek”, „takie czasy”, „koszty muszą rosnąć”.
Tylko że… to nie jest „naturalne”. To jest mechanizm.
Mechanizm, w którym po drodze między polem a koszykiem zakupowym pojawia się zbyt wiele miejsc, gdzie pieniądz nie tworzy wartości, tylko ją przenosi — do marż, prowizji, kosztów finansowania i „koniecznych” pośredników. A finalnie rachunek płaci konsument, a zmęczenie i ryzyko ponoszą twórcy: rolnicy, rzemieślnicy, mali producenci i polskie firmy.
W komentarzu pod tym wpisem znajdziesz film, który bardzo konkretnie pokazuje dlaczego tak się dzieje i — co ważniejsze — jak można to odwrócić bez rewolucji, bez wielkich korporacji i bez budowania kolejnej biurokratycznej machiny.
1) Skąd bierze się „pompowanie kosztów”?
Wyobraź sobie prosty produkt: chleb. Żeby powstał, potrzeba kilku etapów: surowiec → przetworzenie → produkcja → sprzedaż. Problem zaczyna się wtedy, gdy te etapy są rozdzielone na wiele podmiotów, a między nimi wchodzi:
-
wielokrotne fakturowanie i rozliczanie,
-
marże ukryte w „tajemnicy handlowej”,
-
kredytowanie każdego kroku, bo ktoś musi zapłacić zanim sprzeda,
-
ryzyko przerzucone w dół łańcucha (na tych najsłabszych).
Wtedy pieniądz zaczyna krążyć nie po to, by ulepszać produkt, tylko po to, by podtrzymywać łańcuch płynności. I to jest moment, w którym cena rośnie szybciej niż jakość, a praca twórców staje się coraz mniej opłacalna.
2) Kto wygrywa, a kto przegrywa?
W takim układzie najczęściej wygrywają ci, którzy są „pomiędzy”: pośrednicy i ci, którzy zarabiają na finansowaniu kolejnych etapów.
A przegrywają:
-
producent (bo ma małą siłę negocjacyjną i bierze na siebie ryzyko),
-
mała firma (bo musi kredytować obrót i gonić terminy),
-
klient (bo płaci coraz drożej),
-
lokalna gospodarka (bo staje się krucha i zależna).
I teraz pytanie kluczowe: czy da się zbudować rynek, w którym rolnik nie jest dławiony ceną, a konsument nie jest karany rachunkiem?
Da się — jeśli przestaniemy grać w ciemno.
3) Rozwiązanie: „Gospodarka Otwartych Kart”
Film pokazuje model, który można nazwać po ludzku: Sieć Współpracy Produktowej.
To nie jest „nowa korporacja”. To nie jest „centralne sterowanie”. To jest umowa współpracy wokół konkretnego produktu, w której uczestnicy siadają do jednego stołu i mówią:
-
gramy uczciwie,
-
pokazujemy realne koszty,
-
ustalamy jasne zasady,
-
dzielimy wynik sprzedaży w sposób, który nie krzywdzi najsłabszego.
Najprościej: koniec z marżą jako tajemnicą, koniec z przepychanką „kto kogo przyciśnie ceną”. Zamiast tego: wspólna logika — uczciwa cena dla klienta i uczciwy udział dla twórców.
4) Najważniejsza zmiana: rozliczenie po sukcesie sprzedażowym
W tradycyjnym modelu ktoś musi zapłacić wcześniej, zanim sprzeda. A jeśli nie ma gotówki — bierze finansowanie. I tak kolejne ogniwa, zamiast rozwijać produkt, rozwijają… koszty.
W modelu „otwartych kart” zmienia się logika:
-
rozliczamy się po sprzedaży produktu końcowego, a nie „w ciemno” po drodze,
-
ryzyko jest dzielone uczciwiej,
-
wszyscy mają wspólny interes: żeby produkt się sprzedał dobrze i stabilnie.
To działa jak odtrutka na chaos: mniej presji, mniej „gaszenia płynności”, mniej kosztów, które niczego nie budują.
5) Minimum biurokracji, maksimum działania
To ważne: tu nie chodzi o tworzenie wielkiej struktury z zarządem, radą, budżetem i kosztami stałymi.
To ma być model, w którym:
-
zawierasz umowę współpracy,
-
zachowujesz niezależność,
-
ale działasz razem tam, gdzie w pojedynkę jesteś za słaby: sprzedaż, logistyka, skala, promocja, negocjacje.
W skrócie: siła w grupie — bez utraty tożsamości.
6) To nie jest utopia. To jest sprawdzony kierunek
Świat zna przykłady rozwiązań opartych o współpracę, sieci i koordynację łańcucha wartości. Różnią się kulturą i formą, ale łączy je jedno: zaufanie i wspólny interes zamiast wojny wszystkich ze wszystkimi.
Dlatego ten film warto potraktować jak coś więcej niż ciekawostkę. To może być realna recepta na polską odporność gospodarczą — taką, która zaczyna się lokalnie: od produktu, od ludzi, od uczciwej umowy.
Co dalej? Zaproszenie do działania (nie tylko do dyskusji)
Jeśli czujesz, że to ma sens, zróbmy krok praktyczny:
-
Obejrzyj film (link w komentarzu).
-
Napisz w komentarzu: jaki produkt w Twojej okolicy najbardziej potrzebuje „odchudzenia kosztów” (chleb, mleko, warzywa, usługi budowlane, meble, itd.).
-
Zgłoś się do roboczego wątku: „Pilotaż Sieci Współpracy” — zbierzemy chętnych w 3 rolach:
-
twórcy/producent,
-
przetwórca/usługodawca,
-
sprzedaż/dystrybucja.
Nie musimy zaczynać od całej Polski. Wystarczy jeden pilot w jednym regionie, który pokaże: da się uczciwie, przejrzyście i skutecznie.
1 Komentarz-
Zobacz film na ten temat: https://www.youtube.com/watch?v=aGLNHw1FfDc&t=1543s
-