-
Cyberspace – Od komercyjnego sukcesu do dobra wspólnego (open source)
Wyobraźcie sobie narzędzie, od którego zależy przyszłość naszych decyzji. System do głosowania. Fundament każdej społeczności, każdej organizacji, każdego państwa.
Bo jeśli nie da się ufać głosowaniu – nie da się ufać niczemu: ani budżetowi, ani decyzjom, ani przyszłości.
Jak sprawić, by ludzie w ogóle mu zaufali?
W branży technologii zaufania nie buduje się dzisiaj na ładnych deklaracjach i kolorowych folderach reklamowych. Zaufanie buduje się na twardych dowodach: na audycie, na protokole, na procesie, który wytrzymuje presję.
Macie prawo nie ufać. Te czasy nauczyły nas, że słowa nic nie znaczą. Dlatego my nie prosimy o wiarę. My pokazujemy dowody. A dowody są weryfikowalne — nie wiarą, tylko procedurą.
Nasz koncept w spółce Cyberspace P.S.A. jest prosty, ale zarazem potężnie rewolucyjny. Najpierw zbudujemy komercyjną technologię, w którą uwierzy rynek. A dopiero potem… zrobimy z niej dobro wspólne. Oddamy ją w ręce tysięcy obywateli.
To nie będzie tylko firma software’owa. To będzie cyfrowa instytucja zaufania publicznego.
Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Bez żelaznego planu, takie utopijne wizje kończą się katastrofą. Projekt „rozproszonej własności” potrafi rozjechać się w ułamku sekundy w dwie strony naraz.
Z jednej strony grozi nam paraliż decyzyjny – tłum akcjonariuszy bez sensownego steru. Z drugiej – wrogie przejęcie. Wystarczy, że ktoś po cichu skupi akcje, zbierze pełnomocnictwa, użyje podstawionych osób i przejmie kontrolę nad systemem, który miał być nasz. Wspólny. I już.
Dlatego nie oddamy wam obietnicy. Oddamy wam coś sprawdzonego. Twierdzę. I zrobimy to w dwóch rygorystycznych etapach.
ETAP PIERWSZY: Walidacja i budowa wartości. Komercjalizacja.
Zanim zaprosimy was do współwłasności, musimy dowieźć produkt. Zdobyć klientów B2B, instytucje publiczne, wygenerować przychód. Udowodnić w boju, że wynik da się zweryfikować, a próby manipulacji są wykrywalne i rozliczalne.
Na tym etapie władza musi być zwinna. Kontrola pozostaje w rękach założycieli, kluczowego zespołu twórców i wyselekcjonowanych inwestorów zalążkowych. To nie jest krok antydemokratyczny! To warunek konieczny, by dowieźć produkt najwyższej jakości w wyznaczonym czasie. Zamiast utonąć w wielogłosie, zanim cokolwiek powstanie. Demokrację właścicielską wprowadza się wtedy, gdy jest co demokratyzować!
Ale to właśnie teraz, w Etapie Pierwszym, kładziemy fundamenty pod waszą przyszłość. Tworzymy Kartę Misji. Naszą systemową Konstytucję.
To zbiór twardych, nienaruszalnych zasad: Całkowity zakaz monetyzacji waszych danych. Bezwzględny obowiązek niezależnych audytów bezpieczeństwa przed głosowaniami o dużej skali. Otwieranie kodu na ściśle określonych, bezpiecznych warunkach. To nie jest marketing. To twarde prawo wpisane w DNA naszej Prostej Spółki Akcyjnej.
Wybieramy też infrastrukturę. Elektroniczny rejestr akcjonariuszy, który technicznie i procesowo uniesie w przyszłości ciężar obsługi tysięcy współwłaścicieli. Budujemy portfel dowodów w oparciu o trzy filary:
-
Niezależny audyt – ktoś z zewnątrz próbuje znaleźć słabe punkty.
-
Protokół i logi – każdy może sprawdzić, co się wydarzyło.
-
Red teaming – my sami atakujemy system jak hakerzy.
Bo te dowody nie są dla nas. One są dla was.
Bo chcemy, żebyście nie byli tylko użytkownikami demokracji – tylko jej właścicielami.
Gdy ten silnik zacznie pracować na najwyższych obrotach, przejdziemy do ETAPU DRUGIEGO: Demokratyzacji.
To moment, w którym otwieramy drzwi. Chcemy, by akcje Cyberspace trafiły do tysięcy obywateli. Pakiety po 100, 500 złotych. To nie jest zaproszenie do inwestowania dziś. To jest opis drogi, którą przygotowaliśmy. Jeśli i kiedy dojdziemy do etapu obywatelskiej własności – zrobimy to wyłącznie zgodnie z prawem i z pełną informacją dla każdego.
Wchodzicie w to.
I stajecie się współwłaścicielami.
Stajecie się ambasadorami.
Stajecie się STRAŻNIKAMI zaufania tego systemu!
Jak to zrobimy regulacyjnie? Mamy przygotowane ścieżki. Szybką ścieżkę crowdfundingu inwestycyjnego – ustandaryzowaną i przejrzystą. A w przyszłości, dzięki nowym unijnym przepisom – większą emisję publiczną, która pozwoli nam zbudować powszechny, rozdrobniony akcjonariat na niespotykaną skalę.
Ale pamiętajcie o zagrożeniach. Jeśli budujesz coś cennego, zawsze znajdą się wilki, które będą chciały to przejąć. Dlatego własność obywatelska ma sens tylko wtedy, gdy jest wyposażona w TARCZĘ.
Zbudowaliśmy mechanizmy anty-agregacyjne, które realnie utrudniają obejście – i szybko ujawniają próby obejścia. Umowa spółki jest w nie wyposażona już dziś.
Po pierwsze: Żelazny limit wpływu. Niezależnie od tego, jak dużo kapitału wpompujesz, nikt – żaden fundusz, żadna korporacja – nie będzie mógł wykonywać docelowo więcej niż 5 czy 10 procent głosów na Walnym Zgromadzeniu. Ukryte powiązania? Podstawione osoby? Będziemy bez taryfy ulgowej weryfikować ostatecznych beneficjentów.
Po drugie: Ochrona misji. Decyzje krytyczne – sprzedaż technologii, zmiana profilu – będą wymagały superwiększości, rzędu 80-90 procent! Przejęcie systemu będzie wymagało szerokiej, społecznej zgody, a nie tylko grubego portfela. A nad wszystkim będzie czuwać „Złota Akcja” w rękach niezależnego strażnika. Z prawem weta wyłącznie w przypadku łamania Konstytucji Systemu. To weto nie jest po to, żeby rządzić – tylko po to, żeby nikt nie mógł złamać Karty Misji.
I wreszcie – udźwigniemy ten tłum operacyjnie. Stworzymy cyfrowy hub. A nasze własne Walne Zgromadzenia będą prowadzone z użyciem naszego własnego, bezpiecznego systemu do głosowania. Staniemy się najlepszym dowodem na to, że nasza technologia działa.
Najpierw udowodnimy wam wartość, a potem oddamy wam władzę. Zbudujemy to na wolnym rynku, a następnie zabezpieczymy dla społeczeństwa – w sposób kontrolowany, inteligentny i systemowo odporny na przejęcie.
Cyberspace to nie jest po prostu kod. To jest redefinicja tego, do kogo należy zaufanie w świecie cyfrowym.
Zaufanie nie może należeć do korporacji. Zaufanie musi należeć do ludzi!
Zapraszam Was, byście stali się tego częścią.
Dziękuję!
Marcin Gawlas – prokurent spółki Cyberspace PSA
-